Fan
Wiadmości związane z tematem 'Fan'
Across the Universe Film nie nowy, sprzed kilku lat ale nie tyle umknął moje uwadze co po prostu nie miałem jakoś czasu czy okazji do niego zajrzeć. Jako zagorzały fan Wspaniałej Czwórki wiedziałem, że muszę go zaliczyć ale z filmów „beatlesowskich” obejrzałem najnowszy „Nowhere Man”, fabularyzowaną biografię Lennona.
„Across The Universe” to niejako musical z fabułą bardziej lub mniej oparta na tekstach muzyki The Beatles. I romans,także film obyczajowy, dokument epoki dzieci-kwiatów (Flowers Power). Mimo udziału w nim aktora, którego bardzo lubię, taka pewna wersja z urody Davida Beckhama, od którego pachnie już na odległość Angolem – tj. Jima Sturgessa a nawet w epizodzie Bono z U2 film nudzi. Owszem ciekawe są pewne obserwacje, porównania – kapitalny początek w rytm piosenki „Hold Me Tight” – sielankowa, sztuczna, papierowa Ameryka college’ów, balów maturalnych itd. (mimo, że już zaistniał tam Presle!!!!) a dla odmiany w tym samym czasie surowa, prawie punkowa Anglia, stylizowana na występ The Beatles w początkach swojej kariery w klubie Cavern. Eleganckie osiedla amerykańskich przedmieść i brudne, brzydkie obrazki z portowych zakamarków Liverpoolu.
Film gdzie tylko może upycha nawiązania do The Beatles, imiona bohaterów, drobne scenki, które mają łączyć film z tekstem spółki Lennon-McCartney, rzadziej Harrisona. Dla fanów takich jak ja film mógłby stanowić nie lada gratkę gdyby, no właśnie… Nawet Bono nie podoba mi się tutaj w „I Am The Walus”, reszta śpiewa tak przekombinowane wersje liverpoolskiej czwórki, że w ich wersjach ginie cały urok klasycznych już przecież dzisiaj DZIEŁ. Film próbuje pokazać dzisiejszemu pokoleniu epokę hippisów, wojny w Wietnamie, wolnej miłości, kolorowego życia pod wpływem LSD i innych dragów. Fabuły nawet nie ma sensu opisywać, ot romansidło, zagrane tak sobie.
Generalnie nie lubię musicali, nie podobało mi się „Chicago” ani ostatnie „9”. Gdyby nie chodziło o Beatlesów porzuciłbym film już po 20 minutach ale dotrwałem. Cały czas czekałem, że pojawi mi się jakaś wersja piosenki „Bitlów”, która powali mnie na kolana ale jak ujrzałem Joe Cockera w „Come together”, poprzebieranego co zwrotkę oniemiałem. I tak nie lubię tego pijaczka z beznadziejnym głosem spod budki z piwem ale to co zrobił z pełnym werwy, rytmu, buntu klasykiem Johna woła o pomstę do nieba.
Pobuszowałem trochę w Internecie, uspokoiłem się wyczytawszy, że soundtrack z muzyką z filmu przepadł więc nie tylko ja doszedłem do takiego samego zdania. Ale zakończę mój tekst lekko przewrotnie, jak zawsze zachęcam wszystkich do poznawania twórczości Beatles tak tym razem również zachęcam do obejrzenia filmu, może Wam – nie znającym na pamięć oryginalnych wersji utworów z filmu - spodobają się ich takie przeróbki, czasem zbyt ascetyczne, czasem zbyt pomysłowe, jestem też pewien, że może niektóre piosenki usłyszycie i zdziwicie się, że jest to utwór beatlesowski. Poza tym Warto ten film oglądać tylko z napisami, zwrócicie uwagę na bogactwo poezji , głębię i piękno beatlesowskich tekstów, które tutaj w tym filmie bronią się także bez muzyki. A taka idea przyświecała zawsze Johnowi. Komentując kiedyś swój tekst, właśnie „Across The Universe” powiedział, że chciałby by jego piosenki także przemawiały z taką samą siłą w warstwie tekstowej, nie popartej muzyką a tekst tego utworu jest najbardziej psychodeliczny jak tylko to możliwe. Jai guru deva om.
Autor: Ryszard Kmita
OCENA: 4,5/10
Zdjęcie: Wikipedia
Źródło: Across the Universe
czytaj dalej
10-07-23 Hitosfera
Funkowa noc z Celebrate [Wrocław] Zespół Celebrate to skład cover’owy grający muzykę znaną, lubianą i świetnie zaaranżowaną. W ich repertuarze znajdziemy przeboje muzyczne z obszaru popu, funky, jazzu, latino, disco lat 70/80 jak i rockowe hity muzyki polskiej i zagranicznej. Swoją energią sceniczną i fan...
09-07-10 Clubber
Porozumienie Ponad Podziałami [Wrocław] PUOTECKZagorzały fan muzyki HOUSE, we wszelkich jej odmianach, mimo iż swoją przygodę z tym gatunkiem rozpoczął dosyć późno, bo dopiero na początku XXI wieku. Wyznaje zasadę, że nie ma takich utworów, których nie można ze sobą zmiksować, trzeba tylko im na to po...
09-04-04 Clubber
Chilloutowe 4wartki [Wrocław] Jak spędzić czwartkowy wieczór w mieście? To pytanie zadaje sobie niejeden fan muzyki z obawą przypominając sobie wszystkie dyskoteki i kluby studenckie. Niestety we Wrocławiu wciąż niewiele jest miejsc, w których można posłuchać współczesnej muzyki elektronicznej stojącej...
07-02-08 Clubber